Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Wydarzenia


Instytucje

Filharmonia Narodowa
sala koncertowa, filharmonia, instytucja muzyczna

Nie będzie drugiego Blechacza - ale laur pierwszeństwa może przypaść Daniiłowi Trifonowowi !
 Daniił Trifonow; fot: Roger Mastroianni
Daniił Trifonow; fot: Roger Mastroianni
Anonsując I etap XVI Konkursu Chopinowskiego, sobotnia "Gazeta Wyborcza" stawiała pytanie, czy objawi sie podczas tegorocznych zmagań pianistycznych drugi Rafał B., który przed pięcioma laty pokazał, "jak zwyciężać mamy...". "Przypuszczam, że wątpię..." - (szlagwort ten ukradłem śpiewającemu od półwiecza Bogdanowi Ł. - jeszcze "się trzyma"!)

Rafał niechże pozostnie jeden. Niepodrabialny, oryginalny i chcący doskonalić się w nieskończoność (czego efekty widać w trakcie minionej "pięciolatki"). A to przymiot wytrawnych mistrzów. Nie będzie także drugiego Krystiana Z. I - jak to zwykli podkreślać publicznie zdekarowani ateiści - chwała Bogu!... Zimerman jeden jest. Ale za to jaki!... Jest też jedna Argerich, są inni jedni...

Po tym, co wygrywał pierwszego dnia przesłuchań Rosjanin Daniił Trifonow, resztę dzielnych niedzielnych konkursowiczów wypadałoby sobie raczej darować. Poziom pozostałych konkurentów do chopinowskiego lauru przy rosyjskim pianiście (o twarzyczce cherubinka) blednie, a szkolny charakter gry Japończyków budzi dobrotliwy u(śmiech), niczym język czeski w libretcie "Katii Kabanovej" kompozytora Leoša Janáčka.

Etiudę F-dur op. 10 nr 8 wykonał Daniił - jak powiadają Rosjanie - z delikatnym "prizvukom", iż miało się wrażenie brzmiącej gdzieś... w tle, całej (owadziej - świerszczej? ) orkiestry symfonicznej, bynajmniej nie zakłócającej nutowej tkaniny Fryderyka. W Etiudzie gis-moll op. 25 nr 6 wychynął z niego uzdolniony liryk, a Nokturn H-dur op. 62 nr 1 wycieniował iście cudownie, roztapiajac dźwięk - w takich f-razach nic, tylko absolut (nie wódka! - emocjonalne doznanie!). O Scherzu E-dur op. 54 mogę napisać tyle tylko, że grał je o niebo lepiej niż na swojej stronie, gdzie słyszalne są też "kawałki" różne, a tam gra niewiele gorzej... Proszę posłuchać. I pilnować następnych prezentacji Daniiła. Kto przegapi, straci więcej niż wiele...

(podsłuchiwacz) Krzysztof Rozner